Spiżarnie sensów

Wpis o tym, że jeszcze raz jest wartościowe...

Kochani Czytelnicy, wiosna zagląda do okien i całe szczęście, więcej radości i inspiracji przed nami. Oj dzieje się dzieje…I to co możemy postrzegać jako dobre i to co trudne też się wydarza, bo przecież w życiu tak jest – różnie…
A jednak pozostaje w klimacie pozytywnego podejścia do siebie i świata. Co prawda zasmuciłam się myśląc o błędach popełnionych w przeszłości i tej bliższej i tej dalszej… Sporo ich było. I nie piszę tego w klimacie samooskarżenia, co raczej w kontekście najpopularniejszej chyba dziedziny nauki, jaką jest wyciąganie wniosków z tego co nie wyszło. Tyle morałów i słów mądrych już padło a propos… A ja ciągle te same błędy popełniam i cóż począć ze sobą w takiej mało komfortowej sytuacji… Myślę, że wiara polega między innymi na tym, by po prostu spróbować jeszcze raz… Z zaufaniem, że poradzę sobie, że życie mi sprzyja i obojętnie w jakim momencie swojej egzystencji jestem, Miłość wypełnia mnie swym wielkim potencjałem A przecież potyka się i przewraca każdy. Ważne by traktować siebie z należytą łagodnością i szacunkiem, nawet, a może szczególnie wtedy, gdy znowu nie wyjdzie… Przecież w takich momentach najbardziej na świecie potrzebujemy miłości akceptacji, wsparcia i zrozumienia. A co jeśli nie wychodzi wiele razy? Jakie to znane… Wówczas potrzeba wielokrotnie siebie przytulić i powiedzieć sobie: kocham Cię, spróbuj jeszcze raz, poradzisz sobie. Jak wiele ulgi przynoszą dobre myśli. Czasem rzeczywistość wykrzywiamy sobie tak długo przez niezbyt pochlebny sposób myślenia, że w końcu nasze oczekiwania zostają w końcu spełnione. Tak bardzo oczekujemy złych wyników naszych działań, bo lepszych nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić… Za mało siebie lubimy i cenimy, by uwierzyć we własny potencjał i sukces… Lepiej pozostać w bezpiecznym szarym i „nie dam rady…” Wtedy zawsze odpowiedzialność ponoszą niesprzyjające okoliczności, państwo, ustrój, nie my sami. A jednak nieustannie warto próbować raz jeszcze. Ile to daje radości satysfakcji… Stajemy się coraz bardziej autentycznymi przed sobą – bo jak się okazuje jesteśmy cudowni, ale niedoskonali, przed innymi – bo i oni tacy są. Bliżej nam do siebie nawzajem. I na koniec tego wpisu pełnego wiosennych przemyśleń opartych na bogatym doświadczeniu budowania ciągle od nowa, zacytuję zdanie, autorstwa Trudi Canavan a które mnie osobiście kojarzy z eksplozją nadziei… Przeszłości nie da się zmienić, ale przyszłość wygląda całkiem nieźle – jest pełna możliwości…