Spiżarnie sensów

Kilka myśli przed Świętami...

Kochani Czytelnicy, rok znowu zatacza koło. Kiedy minęło te 12 miesięcy? Czas tak prędko. Po raz kolejny napotykamy markety pełne ozdób choinkowych, produktów, które mogą, bądź koniecznie "muszą" się znaleźć na wigilijnym stole. Mijamy działy z propozycjami prezentów  możliwych i niemożliwych do kupienia, bądź zamówienia u świętego Mikołaja… Biegamy w  gorączce świątecznych przygotowań. Jasne, że mamy do nich prawo, możemy nawet świetnie się bawić szykując odpowiednie potrawy, które ucieszą podniebienia nie tylko nasze, ale i naszych najukochańszych, Cudownie bawmy się przy obmyślaniu prezentów dla tych, których kochamy najbardziej na świecie. I nawet kwestia tego, co wybierzemy okazuje się niełatwa, bo chcemy jak najlepiej i najtrafniej dobrać upominek. A to wymaga od nas fragmentów wspólnej drogi, więzi, komunikacji….
Czasem jednak Święta pomimo, że otulone medialną sielską otoczką, okazują się okresem niełatwym, gdyż właśnie wtedy, dotkliwie mierzymy się z własną samotnością, frustracją i niespełnionymi oczekiwaniami. Przecież stosunki w rodzinach bywają różne. Czasem dogadujemy się świetnie, czasem trudno nam na siebie patrzeć. Czasem próbujemy naprawić relacje z ważnymi dla nas osobami, czasem natomiast okazuje się to niemożliwe… Co wtedy? Co kiedy  wartości takie jak; pojednanie i wybaczenie nie są realizowane i to w najbliższych relacjach? Usłyszałam kiedyś wypowiedź pełną smutku, że składanie życzeń świątecznych jest sztuczne, bo cały rok nie odzywamy się do siebie, a potem przy wigilijnym stole nagle…
Sytuacja oczywiście jest trudna, jednak możemy zacząć od siebie. Jesteśmy świętą przestrzenią, umiłowaną kruchością. Jesteśmy pełni dobra, marzeń, pragnień wartości. Myśląc o Bożym Narodzeniu przede wszystkim widzimy tysiące lampek, kolorowo owiniętych prezentów, reniferów z czerwonymi nosami i starego jak świat świętego Mikołaja z długą brodą. Jasne, to pełne uroku obrazy, które wędrują z nami od zawsze. Ale czy są najistotniejsze? Nie, sens jest dalece głębszy. Chodzi o nasze przecudowne człowieczeństwo… Słuchamy kolęd, rozrzewniamy się na widok ubogich szopek, Dzieciątka, które marznie na sianku a przecież…? Bóg staje się człowiekiem. Zatem kim jest człowiek i jakie znaczenie ma dla Boga, skoro Ten decyduje się stać się do nas podobny? Zdecydował się nawet na doświadczenie cierpienia. Zdecydował się nie tylko na łaskawe spojrzenie z Nieba i udzielenie prolongaty w postaci ewentualnego życiowego powodzenia… On podjął decyzję, by być przy nas, nawet wtedy, gdy jest naprawdę źle. Zdecydował się przejść każdy etap ludzkiego życia od pieluch do traumatycznej śmierci… Kim więc jesteśmy? Czy to możliwe, że Jesteśmy aż tak ważni i wartościowi?
Kochani Czytelnicy, życzę Wam przede wszystkim nieustannego odkrywania jak bardzo Jesteście dobrzy, kochani i…(miejsce na refleksję własną). Odkrywajcie niepowtarzalne, wewnętrzne światło, bo to najciekawsza podróż jaką można w życiu odbyć… Życzę Wam świętowania, radości i pocałunków. Prezentów wymarzonych, najpyszniejszych pierogów, makowców barszczyku, życzę Wam po prostu WIELKIEGO SZCZĘŚCIA…